„Non vitae, sed scholae discimus.”
uczymy się nie dla życia, lecz dla szkoły
Siedemset dni. Ani jednego opuszczonego. Zielona sowa pęka z dumy, Ty zapewne też. Wszak masz się czym pochwalić: serią pielęgnowaną niczym najcenniejsza plantacja, kolekcją odznak, kilkoma awansami w lidze i miłą pewnością, że skoro codziennie, to przecież skutecznie. Punkty wpadają, odpowiedzi się zgadzają, sowa nie szczędzi pochwał. Idzie jak z płatka.
Aż pewnego dnia spotykasz Hiszpana. Żywego, prawdziwego, bez czterech odpowiedzi do wyboru i bez przycisku „Sprawdź”. Uśmiecha się i pyta:
— ¿Y tú? ¿Qué opinas?
I oto siedemset dni ulatnia się w siedem sekund…
Dlaczego? Bynajmniej nie dlatego, że zmarnowałeś czas. Raczej dlatego, że ćwiczyłeś przede wszystkim to, co aplikacja potrafi nagrodzić: rozpoznawanie, wybieranie, uzupełnianie, kończenie lekcji. Rozmowa to tymczasem teatr bez suflera: nikt nie podsunie Ci słów, a kwestie partnera nie są wcześniej rozpisane. Hiszpan nie zna scenariusza Twojej lekcji i wcale nie zamierza się go trzymać. Tego nie wyćwiczysz, chodząc wyłącznie wytyczoną ścieżką. Trzeba z niej od czasu do czasu zejść: po lekcji spróbuj powiedzieć na głos coś, czego aplikacja nie przygotowała Ci w gotowej formie. Jak robić to z głową? Pokażę Ci na końcu. Wystarczy chwila i telefon.
Seria to jeszcze nie postęp
Ekaterina Sudina i Luke Plonsky przez pół roku przyglądali się 287 dorosłym, którzy uczyli się na Duolingo hiszpańskiego lub francuskiego. Trudno o sumienniejszych uczniów: logowali się średnio ponad sześć razy w tygodniu. Niemal seria jak spod igły.
I co? Postęp był, owszem, ale, jak przyznają sami autorzy, skromny. Łączna liczba minut spędzonych w aplikacji nie miała praktycznie żadnego związku z postępem w części ustnej testu. A trzeba dodać, że ta część polegała jedynie na powtarzaniu usłyszanych zdań. O rozmowie nie było jeszcze mowy. Co więcej, po sześciu miesiącach większość uczestników wciąż tkwiła na początkowym etapie kursu. W aplikacji bywali niemal codziennie, a w kursie posuwali się krokiem dostojnym, by nie rzec: ślimaczym.
Nieco wyraźniej, choć wciąż słabo, z postępem łączyło się to, co robili: kończenie kolejnych lekcji i powtórki materiału. Liczyło się nie tyle to, ile czasu spędzali w aplikacji, ile to, jak z niej korzystali.
Drugi trop prowadzi wprost do sowiego gniazda. W badaniu, które sfinansowało samo Duolingo, a współtworzyli jego pracownicy, czas nauki również słabo wiązał się z wynikami. I tu niespodzianka: to, co za chwilę przeczytasz, nie jest moją złośliwością wobec sowy, lecz przypuszczeniem samych badaczy. Wśród możliwych przyczyn wymieniają… powtarzanie łatwych lekcji, żeby szybko zgarnąć punkty doświadczenia. Innymi słowy, nawet we własnym gnieździe sowa podejrzewa, że część uczniów zamiast uczyć się języka, kolekcjonuje punkty.
W obronie sowy
Oddajmy jednak sowie, co sowie. To samo badanie pokazało, że 48 początkujących studentów po trzech miesiącach i około 27 godzinach nauki poprawiło czytanie, słuchanie, pisanie, a nawet mówienie. Sowa może więc spać spokojnie. Aplikacja naprawdę uczy.
Tyle że uczestnicy sami wskazali, czego im brakowało: prawdziwej rozmowy. Czy to sprzeczność? Bynajmniej. Możesz wypaść w teście z mówienia lepiej niż kwartał temu i nadal tracić głos, gdy ktoś zada Ci pytanie, którego się nie spodziewałeś. Test ma scenariusz. Rozmowa to improwizacja.
Dwóch graczy, jedna seria
Wyobraź sobie dwóch użytkowników. Pierwszy codziennie pilnuje serii, odświeża łatwe lekcje, bo punkty wpadają szybciej, i dzielnie pnie się w lidze. Drugi też loguje się codziennie, ale zapuszcza się w nowe tematy. Częściej się myli, a sowa rzadziej mu klaszcze, za to od czasu do czasu próbuje powiedzieć coś własnymi słowami.
Obaj mają na liczniku 700 dni. Który z nich dogada się z Hiszpanem? Licznik milczy jak zaklęty.
Psychologowie Nicholas Soderstrom i Robert Bjork opisują ten paradoks jako różnicę między bieżącym wykonaniem zadania a trwałym uczeniem się. Gładkie, bezbłędne ćwiczenia dają miłe poczucie postępu, które nie zawsze idzie w parze z tym, co zostanie w głowie na dłużej. I tu nauka przekornie puszcza do nas oko: lekcja, podczas której częściej się mylisz, potrafi dać więcej niż ta, którą przechodzisz śpiewająco.
Ekonomiści dorzuciliby prawo Goodharta, w popularnym ujęciu: kiedy miara staje się celem, przestaje być dobrą miarą. Punkty i seria miały motywować, a my chętnie bierzemy je za dowód, że się uczymy. Jeśli jednak zaczynasz uczyć się dla punktów, świadczą już tylko o… punktach.
Zadaj więc sobie niewygodne pytanie: gdyby jutro zniknęły punkty, ligi i odznaki, czy nadal robiłbyś dokładnie te same ćwiczenia?
Zejdź ze ścieżki
Weź telefon, uruchom nagrywanie i znajdź chwilę spokoju. Zasada jest jedna: czytaj tylko jedno pytanie naraz. Odpowiedz na głos, nagraj się i dopiero wtedy czytaj dalej. Nie przygotowuj odpowiedzi zawczasu, bo w rozmowie też nikt nie da Ci czasu na próbę generalną. To jeszcze nie rozmowa, tylko jej próba, ale próba z niespodzianką.
Sytuacja: jesteś w Hiszpanii i znajomy proponuje wspólny wyjazd. W tę sobotę pracujesz, ale w niedzielę masz wolne. Odmów i zaproponuj niedzielę.
Pytanie 1. ¿Te vienes con nosotros el sábado?
(Nagraj odpowiedź, zanim przeczytasz dalej.)
Pokaż pytanie 2
Pytanie 2. El domingo no puedo. ¿Y el viernes por la tarde?
W piątek też nie możesz. Zaproponuj coś innego.
(Nagraj, potem czytaj dalej.)
Pokaż pytanie 3
Pytanie 3. Vale, pues el finde que viene. Oye, ¿qué tal te fue el último viaje?
Temat właśnie się zmienił. Opowiedz krótko o swojej ostatniej podróży.
Teraz odsłuchaj nagranie i porównaj je z przykładami. Nie szukaj w nich jedynej słusznej wersji, tylko dowodu, że da się to załatwić prosto.
Pokaż przykłady
- ¡Me encantaría, pero el sábado trabajo! ¿Y si vamos el domingo? albo El sábado no puedo, tengo que trabajar. El domingo sí me viene bien.
- Uy, el viernes tampoco puedo. ¿Qué tal el fin de semana que viene? albo El viernes salgo tarde del trabajo. ¿Lo dejamos para el próximo finde?
- ¡Muy bien! Estuve en Valencia con unos amigos y comimos una paella buenísima. albo Pues bien, aunque llovió casi todos los días. Fuimos a Granada y vimos la Alhambra.
Sprawdź po kolei:
- Przy pytaniu 1: czy odmówiłeś i zaproponowałeś niedzielę?
- Przy pytaniu 2: czy podałeś nowy termin, zamiast powtarzać poprzednią odpowiedź?
- Przy pytaniu 3: czy powiedziałeś choćby dwa zdania w czasie przeszłym?
Pokaż, co dalej
A teraz najważniejsze. Przy każdym pytaniu zaznacz, co Cię zatrzymało:
- Zabrakło słowa. Wypisz zdanie z przykładu, które by Cię uratowało, i wracaj do niego według kalendarza powtórek z wpisu o liczbie powtórzeń.
- Wiedziałeś, co powiedzieć, ale zdanie nie chciało się złożyć. Powiedz to prościej, nawet kosztem urody zdania. Zamiast El sábado no puedo porque tengo que trabajar wystarczy El sábado trabajo. W rozmowie proste zdanie teraz jest więcej warte niż piękne za minutę.
- Zamarłeś, bo pytanie Cię zaskoczyło. Kup sobie sekundę, tak jak robią to Hiszpanie: Pues…, A ver…, Bueno… To nie wata słowna, tylko zwyczajny sposób na zastanowienie się w biegu. Za kilka dni poproś kogoś, żeby przeczytał Ci te pytania w innej kolejności i z drobnymi zmianami. Zaskoczenie też da się trenować.
Żadnej z tych przyczyn nie pokaże Ci licznik dni. Pokaże je jedno nagranie.
Na koniec zamień się rolami: nagraj trzy pytania, które Ty zadałbyś znajomemu po jego powrocie z wyjazdu. W prawdziwej rozmowie nie tylko odpowiadasz, czasem to Ty musisz ją podtrzymać. Na przykład: ¿Adónde fuiste?, ¿Con quién viajaste?, ¿Qué fue lo mejor?
Graj dalej, ale pamiętaj, po co
Nie kasuj aplikacji. Siedemset dni bez przerwy to dowód, że konsekwencji Ci nie brakuje, a konsekwencja, jak lubię powtarzać, bywa najprawdziwszą magiczną różdżką. Wystarczy wymachiwać nią w dobrą stronę, bo nauka to proces, nie wynik na ekranie. Zmień więc jedno: po lekcji pytaj siebie nie „ile mam punktów?”, lecz „gdzie to powiem?”. A raz czy dwa razy w tygodniu zejdź ze ścieżki, choćby na chwilę, z telefonem w dłoni.
Seneka skarżył się, że uczymy się dla szkoły, a nie dla życia. Życie zaczyna się tam, gdzie kończy się przycisk „Sprawdź”. Pielęgnuj serię, rywalizuj, zbieraj odznaki, jeśli sprawia Ci to radość. Po prostu nie pozwól, żeby jedyną osobą, z którą rozmawiasz po hiszpańsku, była zielona sowa.
Bibliografia
- Goodhart, C. A. E. (1975). Problems of monetary management: The U.K. experience. W: Papers in Monetary Economics (t. 1). Reserve Bank of Australia.
- Seneka. Epistulae morales ad Lucilium, 106, 12. Cytat w przekładzie autorki artykułu.
- Smith, B., Jiang, X., & Peters, R. (2024). The effectiveness of Duolingo in developing receptive and productive language knowledge and proficiency. Language Learning & Technology, 28(1), 1–26. https://hdl.handle.net/10125/73595
- Soderstrom, N. C., & Bjork, R. A. (2015). Learning versus performance: An integrative review. Perspectives on Psychological Science, 10(2), 176–199. https://doi.org/10.1177/1745691615569000
- Strathern, M. (1997). ‘Improving ratings’: audit in the British University system. European Review, 5(3), 305–321.
- Sudina, E., & Plonsky, L. (2024). The effects of frequency, duration, and intensity on L2 learning through Duolingo: A natural experiment. Journal of Second Language Studies, 7(1), 1–43. https://doi.org/10.1075/jsls.00021.plo

Komentarze